21:53

Silikonowy naszyjnik

Silikonowy naszyjnik
Do zakupu naszyjnika zabierałam się od dłuższego czasu. Jednak rezygnowałam tuż przed kliknięciem "zrealizuj zamówienie". Odkładałam, więc, zakupy i dokładam. Aż w końcu zamówiłam, za sprawą męża, który kupił sobie nowe słuchawki za cenę dwa razy wyższą bez konsultacji ze mną. Tak mnie zdenerwował, że stwierdziłam: "ja też coś sobie kupię". 

I kupiłam, nie naszyjnik, ale części do jego wykonania. 



chusty


Tak, jestem osobą, która wszystko chce sama robić i lubię w sobie to. Satysfakcja z wykonania czegoś własnoręcznie jest nie do opinania. Chyba powinnam mieć na imię "Zosia". Wtedy idealnie pasowałoby do mnie powiedzenie "Zosia samosia" :D

Koraliki zamówiłam w haltankowo.

Polecam. Sprawny kontakt i miła obsługa.

Dobrze, oto mój naszyjnik silikonowy :)

chusty


Mam nadzieję, że mały ssak skończy z memłaniem moich sznurków od bluzy i (o zgrozo) włosów :) 

Mała rzecz a cieszy :)


Pozdrawiam 
Ania

12:18

Wełna lecznicza

Wełna lecznicza

Małe, słodkie, niewinne. Kochamy je ponad życie. Gdy się śmieją, śmiejemy się razem z nimi. Radosne i beztroskie, więc dlaczego tak często płaczą? Płacz, rozpacz, marudzenie. Dlaczego? Odpowiedź banalnie prosta, spędzająca sen z powiek rodziców.

Możemy odnaleźć w jednym słowie, jednym wyrazie: "zęby". Nowy ząbek, ten pierwszy, wyczekany. Za nim kolejne, coraz bardziej bolesne. 



Jednak zęby to nie tylko ból. To również szereg innych dolegliwości. Gdy pierwszy syn był malutki nie mogłam sobie wyobrazić wszystkich opowieści o trudach ząbkowania. Ba, nowe zęby widziałam, jak już w połowie były widoczne. Zero gorączki, bólu, brzydkich kupek...





Niestety drugi syn nie jest już tak łaskawy. Nowy ząb oznacza: gorączkę, katar, kaszel. Skąd wiem, że nadchodzą gorsze dni, czytaj zęby? Brak kupy tudzież zatwardzenie. Przysłowiowej "dwójki" nie ma dwa - trzy dni. Jednak, gdy się pojawi zostawia niechciane i bolesne skutki uboczne. Mini ranki (w sumie nie takie mini) i pieluchę (wkładkę) brudną od krwi. Tak, wiem... Biedne maleństwo :(



Zazwyczaj pupa goi się kilka dni bez względu na to, czym ją posmaruję. Z pomocą przyszła Asia, dobra dusza, która zawsze ma czas i podzieli się dobrą radą. Przysłała dla mnie wełnę leczniczą.


leczenie naturalne



Mimo tego, że wełny nie powinno się stosować na otwarte rany to zaryzykowałam i ją przetestowałam. Nic innego nam nie pomagało.

Już następnego dnia ranki zniknęły a co najważniejsze nie pojawiały się nowe. Po kupce pupa była bardziej czerwona, ale krwi już nie zaobserwowałam :) Po tygodniu korzystania z wełny mogę stwierdzić, że pomogła synkowi. 



Używa się jej o wiele wygodniej niż maści, czy też lanoliny. Przede wszystkim nie zostawia na skórze tej gęstej, lepkiej powierzchni. Wydaje mi się, że dzięki temu skóra dziecka lepiej "oddycha" i ma przewiewniej, co przyśpiesza proces regeneracji.



Minus znalazłam jeden. Otóż włókna wełny lepią i obwijają się wokół siusiaka. Syn sprawiał wrażenie, że mu to nie przeszkadza, ale mi się wydaje, że może to być drażniące. Oczywiście po każdej zmianie pieluszki musiałam myć synka w bieżącej wodzie, żeby oczyścić go z tych włókien. Zapewne zabieg ten też wpłynął na szybkość wygojenia pupy.



I na koniec, bo to wszak nie jest najważniejsze, informacja: stosując wełnę leczniczą nie zatłuścimy sobie pieluszek wielorazowych :)



Polecam

Ania


20:29

Lanolina „tropical explosion“

Lanolina „tropical explosion“
W konkursie na Facebooku zorganizowanym przez Pieluchy Wielorazowe wygrałam lanolinę „tropical explosion“. Nie mogłam doczekać się by ją otworzyć i powąchać. W końcu nadszedł ten dzień. W skrzynce zobaczyłam awizo więc pośpiesznie i nutą dreszczyku emocji pobieżyłam z synem na pocztę. Po powrocie do domu zrobiłam sobie kawę, wyciągnęłam coś słodkiego do niej i zaczęłam otwierać paczuszkę. W środku ukazał się mały, biały pojemniczek...

otulacze wełniane


... a w nim żółta i nieziemsko pachnąca lanolina. Eksplozja zapachu owoców tropikalnych na chwilę otumaniła moje zmysły. gdyby nie fakt, że jestem dorosłą osobą to pewnie poszłabym za przykładem mojego najmłodszego dziecka i ją zjadła :) będąc jeszcze w liceum miałam cały zestaw kosmetyków o podobnym zapachu. Od razu przypomniały mi się te beztroskie lata, gdy największym zmartwieniem było to czy TEN chłopak zaprosi mnie na randkę ;)

wełna


 Prawda, że wygląda apetycznie?


Po tym przydługim wstępnie czas na to, na co wszyscy czekają. Na lanolinowanie.
Na pierwszy ogień poszedł otulacz  Wełniaste.
Recenzję możecie przeczytać Tu

Kurację lanolinową przygotowałam wg tego przepisu ;)

lanolinowanie


O ile wymieszanie zwykłej lanoliny z z mydłem i wodą skutkuje mdłym zapachem, dla mnie ledwo do wytrzymania), tak w tym przypadku kuracja ma delikatny zapach owoców tropikalnych. Zapach nie jest tak intensywny, jak samej lanoliny.


Następnie lanolinowaniu poddałam gatki i longi wełniane. Te już polecą w świat bo dla nas za małe. Jak tylko nowa właścicielka zacznie ich używać (termin ma na maj) to poproszę ją o krótką recenzję i uzupełnię o nią ten wpis :)

lanolinowanie otulaczy


Zarówno otulacz, jak i gatki nieco się lepią, ale to normalne zjawisko :)

Cudowna, ale żal będzie ją dalej używać. Kończy się tak szybko... i to, dla mnie, w zasadzie jej jedyny "minus". Minus w cudzysłowie, gdyż jest to małe opakowanie. Może się zdarzyć, że osobom wrażliwym na zapach będzie on przeszkadzał bo jest na prawdę intensywny.

Zarówno otulacz, jak i gatki oraz longi pachną nieziemsko. Zapach owoców tropikalnych było czuć w łazience jeszcze przez jakiś czas po lanolinowaniu. Mało tego w trakcie tego procesu w mieszkaniu unosił się słodki zapach a mój przedszkolak dziwnie często zaglądał do łazienki zrobić "niby siku". Pierwsze pytanie po wejściu do mieszkania to: "Mamo, co tak pachnie?"


Porównanie wielkości pudełek :)


welna




Pozdrawiam
Ania 

09:42

Wełniaste, otulacz wełniany

Wełniaste, otulacz wełniany
 W sierpniu 2015 miałam okazję testować wełniany otulacz firmy Wełniaste. Uszyty był z flauszu wełnianego, gruby choć przyjemny w dotyku i co najważniejsze niegryzący. Warunkiem uczestnictwa teście było napisanie recenzji. Napisałam, wtedy taką:

"Otulacz testowany przez 6-7 tygodniowego chłopca ważącego nieco ponad 5 kg. Głównie używamy tetry.

Otulacz ładnie zakrywał pieluchę tetrową chociaż musiałam zadbać o to by w kroku nic nie wystawało. Mam nadzieję, że te nowsze lepiej pokrywą tetrę skoro są szersze w kroku.

Gumki przy nóżkach wydawały mi się nieco luźne ale wystarczyło spiąć otulacz maksymalnie na długości żeby otulacz przylegał przy nóżkach.

Fajnie, że żadne gumki nie uciskały i nie odciskały się na nóżkach plecach.

Przy maksymalnym spięciu otulacza górą nieco wystawały formowani, więc mógłby być nieco wyższy.

Dziękuję za możliwość testowania." Źródło

Tak wyglądała w nim pupa maluszka:

otulacz wełniany


Wełniaste
W środku złożona pieluszka tetrowa.

Namówiłam też mojego czterolatka na przymiarkę :) Wtedy ok 108 cm wzrostu i 14 kg wagi :D
W środku złożony prefold rozmiar regular (z czerwonym obszyciem)


Wełniaste


otulacz welniany



Obecnie  posiadam własny otulacz "Na zielono pastelowo". Uszyty jest z dwóch warstw tkaniny wełnianej z dodatkiem kaszmiru. Model obecnie niedostępny w sklepie. W odróżnieniu od tego, który testowałam wcześniej jest szerszy w kroku. Dobrze przykrywa formowankę i pieluszkę tetrową. Wkłady nie przesuwają się w nim. Delikatne gumki nie uciskają nóżek dziecka. Bardzo lubię pieluchy regulowane na napy a ten otulacz ma dobrą odległość między nimi. Dzięki temu łatwo idzie go dopasować do dziecka :) Mam go już 4 miesiące a dopiero teraz będę go lanolinować. 

Na modelu 9 miesięcy i ok 10 kg. W środku prefold rozmiar regular (z czerwonym obszyciem) spięty snappi.


pieluchy wielorazowe


Udało się też namówić mojego 4,5 latka na za pozowanie :) 16 kg :) (tak wiem, szczypiorek z niego). W środku prefold rozmiar regular (z czerwonym obszyciem) złożony jak wkład.


naturalna pielucha

pieluchy wielorazowe



Polecam
Ania

13:13

Wełniane spodnie

Wełniane spodnie
W wolnych chwilach przeglądam Pinterst i szukam różnych inspiracji i informacji dotyczących pieluszek wielorazowych, podpasek, szycia itp. Gdy zobaczyłam Ten wykrój  od razu pomyślałam, że będzie idealny na wełniane spodnie, które z powodzeniem zastąpią gatkowe longi, o których pisałam w postach:

Pobrałam  wykrój, wydrukowałam, wykroiłam elementy ze sfilcowanego swetra i uszyłam. Pierwsze są z pojedynczej warstwy wełny. Tylko panel na środku jest z podwójnej warstwy wełny. 

Wyglądają tak: 
recykling

Natomiast drugie uszyłam w całości z podwójnej warstwy wełny. Są dwustronne. Nie posiadam overlocka więc chciałam zamaskować nieestetyczny szew w środku (obrzuciłam zygzakiem). 

handmade

Na małej pupie prezentują się tak:
pielucha wielorazowa

Jeszcze nie wiem, czy to wina za długich nogawek (chciałam żeby starczyły na dłużej), czy kroju, ale wolę ten pierwszy. Wizualnie mi jakoś bardziej odpowiada. Jeśli będę szyć następne to raczej w ten pierwszy sposób, tym bardziej, że wiosna w pełni i nadchodzi lato :) Całkiem możliwe, że te drugie będą dobre jeszcze jesienią :)

Jedne i drugie uszyte są ze swetrów 100% kaszmir. One są w innych kolorach. Kolor drugich spodni oddaje ich pierwsze zdjęcie, zrobione na podłodze.



Pozdrawiam
Ania

10:03

Gatki wełniane, czyli moja historia o wełnie...

Gatki wełniane, czyli moja historia o wełnie...
By napisać ten post zbieram się już jakiś czas. W końcu znalazłam go trochę by napisać krótką historię na temat cudownej wełny :)

Z wełną pierwszy kontakt miałam w formie gatek i longów uszytych przeze mnie ze sfilcowanego swetra. Uszyłam je jeszcze będąc w ciąży. Pierwsze dziecko urodziło się malutkie więc zdecydowałam, że uszyję gatki w rozmiarze NB (New Born). Były takie malutkie i słodziutkie, że aż dech w piersi zapierało :) 
recyklinghandmade

Niestety życie szybko zweryfikowało, że tak malutkie gatki są nie dla nas. O ile w krótkie Mój maluszek się wcisnął, tak w longi mu się nie udało :) W związku z tym uszyłam większe :) w rozmiarze S. Te czekają na lanolinowanie i wysyłkę do kogoś innego bo u nas już za małe :)


recyklinghandmade

Były one wybawieniem w lipcowe i sierpniowe upalne dni i gorące noce. Kocham wełnę ze względu na cudowne właściwości. Jest antybakteryjna, posiada właściwości termoregulacyjne a przede wszystkim jest "oddychająca". Mała pupa się w niej nie poci i nie przegrzewa.

Obecnie wełny używamy głównie w nocy, ale to się zmieni, gdy uszyję synusiowi większe gatki. Longów już szyć nie będę bo znalazłam nowy (moim zdaniem lepszy) wykrój na nie. Wyglądają jak spodnie i są wygodniejsze dla dziecka, ale o tym w innym poście :)

Edit: Longi wełniane wyglądające jak spodnie


Pozdrawiam
Ania
Copyright © 2016 Maminy Świat , Blogger